Spłata zadłużenia miasta dzięki komercyjnemu wykorzystaniu przestrzeni miejskiej

11 października 2018 jakubkulesza

Spłata zadłużenia miasta dzięki komercyjnemu wykorzystaniu przestrzeni miejskiej

Przedstawiciele Komitetu Wyborczego Wyborców Kukiz, Wolność, Lubelscy Patrioci i Ruchy Miejskie mają sposób na spłatę ogromnego zadłużenia jakie ma Lublin. Kandydaci chcą by Miasto wynajęło prawo do nazwy nowego ronda, skweru, parku czy mostu. Ma to być jeden ze sposobów poprawy złej sytuacji finansowej miejskiego budżetu.

Na konferencji prasowej kandydat na prezydenta miasta Jakub Kulesza prezentował pomysły swojego komitetu na lepsze wykorzystanie przestrzeni miejskiej z korzyścią dla Lublina – pozyskaniem funduszy na spłatę obecengo zadłużenia. Jego zdaniem prawo do nazwy nowo powstałego ronda, skweru, parku czy mostu mogłoby być nabyte w drodze licytacji. Zastrzeżeniem byłyby nazwy, które byłyby powszechnie uznane za ośmieszające lub wywołujące zgorszenie.

— „Dług naszego miasta to bardzo poważny problem. Do jego rozwiązania potrzebujemy kreatywnych pomysłów i niekonwecjonalnych działań. Zadłużenie Lublina przekroczyło już 1,4 mld zł. Z kolei roczny budżet na reklamę globalnych marek jest nawet 10 razy większy. Wiemy jak spłacić część zadłużenia miasta nie zabierając pieniędzy mieszkańcom w myśl zasady wilk syty i owca cała. Proponujemy wynająć w formie licytacji nazwę nowopowstałego ronda, skweru, parku czy mostu na okres 5 lat. Własna nazwa ronda to świetna reklama o zasięgu światowym. Przy okazji rozgłos na świecie zdobyłby też sam Lublin. Żeby nasze miasto stało się nowoczesne, powinno wykorzystywać możliwości jakie daje globalny rynek.” — przekonywał Kulesza.

Przedstawiciele komitetu wyborczego przekonywali, że obecnie budżety reklamowe największych koncernów znacznie przekraczają budżety polskich miast. Zamiast tego mogłyby mieć skuteczną reklamę w postaci, np. nazwy ronda a miasto wpływ do budżetu. Własna nazwa ronda, skweru, parku czy mostu to świetna reklama zarówno dla globalnych jak i lokalnych marek. Na pewno znajdą się chętni na taką formę promocji.

— „Prawo do nazwy miałoby przysługiwać przez 5 lat. Po upływie tego okresu nazwę będzie można wynająć ponownie, bądź nadać tradycyjną nazwę. Lublin nie jest w stanie konkurować z największymi miastami Europy kosztownymi inwestycjami w infrastrukturę czy niskimi podatkami, gdyż to władza centralna ustala ich wysokość. Możemy jednak stworzyć innowacyjne ramy prawne, które zachęcą do lokowania pieniędzy u nas w mieście.” — zakończył Kulesza.